Do Krakowa dojeżdżamy z 20 minutowym opóźnieniem. Kolejny pociąg nam uciekł. Mamy więc więcej przesiadek. Najpierw w Oświęcimiu, potem Czechowicach Dziedzicach. Wreszcie docieramy do Rajczy, a potem busem do Rycerki Górnej Kolonii. Po rozlokowaniu się w schronisku jedziemy pod Oźną. Śnieży i wieje. Na Oźną nie wchodzimy. Od razu na Wrzeszcz (875 m n.p.m.) Przez Przełęcz Graniczne (755) docieramy do Chatki Skalanki. Niestety obiadów tam nie podają. Wypijamy tylko herbatę i idziemy zjeść na Beskidek. Potem schodzimy do Zwardonia i busem wracamy do schroniska. Pogoda w sobotę lepsza. Nie śnieży. Dwie godziny wspinamy się na Wielką Raczę (1236) – najwyższy szczyt Worka Raczańskiego. Punkt widokowy zmrożony, podobnie krzyż. Licealiści z panem Michałem schodzą na dół. Gimnazjaliści z panem Zbyszkiem zostają na obiad. Po powrocie do schroniska pyszne naleśniki (wczoraj była pizza – robiona od zera, według przepisu pana Michała). Podział jest prosty: licealiści gotują, gimbusy zmywają. W niedzielę znów śnieży, ale idziemy na Przegibek, właściwie wspinamy się, bo łagodniejsza droga zasypana. W schronisku jemy obiad. Na Bendoszkę już nikt nie idzie. Po powrocie mamy czas na prysznic. O 14:30 wyjeżdżamy busem do Rajczy. Przesiadka tylko jedna – w Bielsku. W poniedziałek, po 5-tej jesteśmy w Sopocie.
Zapraszam do galerii zdjęć - Zbigniew Pankowski



